Powrót po przerwie? – lipcowe spotkanie pod stadionem #klasykiempomieście

Było tu ostatnio trochę ciszej i ktoś mógłby sobie pomyśleć, że odwiesiłem aparat na kołek. Ale spokojnie, nie mam w domu specjalnego kołka na aparat, nie ma więc ryzyka, że ten gdzieś zawiśnie. Co najwyżej chwilkę poleży w szufladzie, jak w tym przypadku.

Ale ten wpis nie jest o przerwach, a o powrotach, bo taki właśnie miał okazje nastąpić w lipcu. Powrót do robienia zdjęć fajnych, zaparkowanych aut w może lekko nietypowej dla niektórych miejscówce – czyli po prostu spotkania klasyków pod stadionem Enea. I kiedy tak chodziłem między autami i patrzyłem na tych wszystkich pasjonatów wokół mnie, naszło mnie pewne przemyślenie: człowiek często nie wie, że za czymś tęskni, dopóki do tego nie wróci. I to jest dokładnie to, co ja poczułem tamtego popołudnia. Że cholernie tęskniłem za tymi eventami i za robieniem fotek na nich. I postaram się dobrze zapamiętać ten moment, żeby nie dopuścić do powtórzenia tej przerwy.

A, zdjęcia, no tak. Miałem pokazać zdjęcia. Trochę ich nacykałem (choć doskonale wiem, że nie tyle, co inni, wybaczcie), możecie więc przygotować sobie jakiś ulubiony napój, ciepły bądź zimny (w zależności od pory dnia, temperatury i osobistych upodobań), rozsiąść się wygodnie i spokojnie, bez pośpiechu poscrollować. Zapraszam!

Podziel się swoją opinią