W pewną styczniową niedzielę, gdy pogoda nie do końca rozpieszczała, a na ulicach stali dobrze nam znani wolontariusze z puszkami i serduszkami, właściciele aut wszelakich pojechali się spotkać pod stadionem. Ale najpierw wzięli udział w mini-paradzie.
I na ich trasie byłem ja, oczywiście z aparatem. Szukając miejsc, w których byłbym chroniony przed mżawką i jednocześnie mógłbym ładnie uchwycić samochody w ruchu, zrelacjonowałem wcześniej wspomniany przejazd. Łatwo nie było, ale uśmiechy kierowców, którzy mnie zauważali, doskonale mi ten trud opłaciły. I to jest chyba jedna z najmocniejszych stron tego typu eventów: pozytywna energia i emocje, które uczestnicy przekazują sobie nawzajem. Potrafi zamienić nawet najzwyklejszy (pod względem aut) zlot w świetne wspomnienie.
Czy galeria, którą zamieściłem poniżej opłaci Wam trud czytania moich krótkich wypocin? To możecie ocenić tylko po jej obejrzeniu!













































































2 komentarze
Dołącz do dyskusji i opowiedzieć nam swoją opinię.
Jak zawsze – REWELACYJNE zdjęcia!!! Pomimo pogody niesprzyjającej zarówno fotografom, jak i kierowcom, zwłaszcza starszych, a jakże kochanych aut! Ponownie gratuluję oka i warsztatu! Co do „krótkich wypocin” – bardzo miło się czyta i chciałoby się więcej! Bo to jednak poznawanie warsztatu, opinii i zdania takiego artysty – zawsze jest ciekawe! PS.: niestety nie zauważyłem Pana podczas przejazdu, więc nie zachowałem się… 😉 Pozdrawiam serdecznie i bardzo dziękuję za świetną fotografię! 🙂
Dzięki jeszcze raz za miłe słowa 😄
Ad. PS. Cóż, dobrze się schowałem wtedy, tak to jest przy takiej pogodzie niestety 😅